piątek, 4 października 2013

Nimona, czyli o tym, że trudno być Wielkim Złym

źródło
...a jeszcze trudniej jego ochroniarzem ;) Cały temat z kolei oznacza, że zapuszczam się w rejony, w których Kruffa się jeszcze nie pasła - komiks internetowy. Nie pasła się tam zresztą nie bez przyczyny, bo jestem analfabetą w tym temacie. Z tego też względu przepraszam za możliwe truizmy, niedopatrzenia i takie różne, ale po prostu Nimona podbiła me nieczułe na to medium serducho do tego stopnia, że po prostu muszę się tym podzielić i koniec.

Po kolei. Zaczęło się od NaNo. Bo to przecież już ten czas, prawda? Listopad za pasem i - chcąc czy nie - człowiek zaczyna intensywnie myśleć o tegorocznej NaNoPowieści. A jak myśli, to też mówi, zwłaszcza w towarzystwie innych podjaranych. I tak od słowa do słowa chlapnęłam, że kusi mnie klimat zupełnie eklektyczny. A słuchała tego niejaka Coffee, zwana też Człowiekiem Trołpem i podsunęła właśnie "Nimonę", jako przykład takiego poplątania. Zajrzałam z ciekawości.

Trzy dni później...

Ballister: Why would they send some kid to be my sidekick?
Nimona: I don't know. Something about helping you image?

Trzy dni, bo w tym czasie szalałam też z redakcją, przerabiając stos artykułów w tempie, które niszczy mózg i oczy. Jakkolwiek kusiło, nie mogłam zupełnie olać obowiązków, niemniej nieliczne przerwy na popijanie herbaty (z jedzeniem było jakoś cienko...) upływały mi właśnie z "Nimoną" na ekranie. A kiedy dotarłam do końca (komiks jest kontynuowany), wyglądałam jak Skoczypies, kiedy jesz bułkę z pasztetem i powoli dociera do niej, że nie, nie dostanie kawałka.

No eeej...! - jęknęłam. - I to w takim momencie?!

I nie dopiłam herbaty, wracając do co lepszych paneli. To mniej więcej obrazuje, co się ze mną stało.

Dobra, do rzeczy

N: We could do with some more general chaos. I'm talking fire evreywhere. We'll murder the King in front of everyone. Then your crow yourself the new King. And since sir Goldenloin is sure to try and stop us, I'll disguise myself to get close to him and takie him out before he even knows what's happening.
B: No. That is not how I work.

Tak, do rzeczy, bo wypadałoby napisać wreszcie coś więcej poza "OMG, zakoffałam się!". O czymże ta "Nimona" jest. No właśnie o Nimonie, która z jakiegoś względu postanawia zostać pomagierem niejakiego Lorda Ballistera Blackhearta - największego, najsławniejszego czarnego charakteru w okolicy. I właściciela najładniejszego mechanicznego ramienia - również w okolicy. Początkowo niezbyt zachwycony tym pomysłem, zgadza się na układ, kiedy dziewczyna prezentuje mu swoje szczególne umiejętności: ot, takie klasyczne otwarcie. A potem? Potem jest zarazem i nadal klasycznie, i bardzo nieklasycznie.

Ręka do góry, komu nie zdarzyło się nigdy kibicować tym złym ;) No więc tutaj to kibicowanie będzie uzasadnione nie tylko faktem, że to główni bohaterowie, ale też wywróceniem wartości, które następuje, gdy zagłębiamy się w strukturę świata i przeszłość oraz motywy poszczególnych postaci. Dość szybko pojawia się pytanie: kto tu jest właściwie tym złym? Przy czym nie jest to wstęp do egzystencjalnych rozważań, bo całość zachowuje lekką formułę, kipi od humoru i takiego, no, ciepła ogólnego. Wszelkie etyczno-konwencjonalne zabawy przepływają swobodnie od gagu do gagu, od wybuchu, przez napad na bank, do pojedynku i z powrotem. A do tego wszystkiego dostajemy również klasyczną, ale świetnie podaną relację między dwójką głównych bohaterów. Wciąga za uszy i nie puszcza. Bawi, wzrusza i dostarcza zwyczajnej, radosnej rozrywki w sam raz na jesień.

Żeby tradycji stało się zadość...

 I don't know, I find that turning six-year-olds into dragons solves most problems
 Nimona's not like other girls, she eats live deer!

...powinnam też ponarzekać. Krótko i zwięźle: to nie jest najładniejsza rzecz, jaką w życiu widziałam. Wiecie, brak stawów, niewiele szczegółów, te sprawy. Potem jest trochę przyjemniej dla oka, ale zarzuty pozostają w mocy. Taka nowa maniera podobno, która mnie szczególnie nie odpowiada. No i zdarzają się odcinki nieco puste treściowo: kiedy czyta się ciągiem, nie przeszkadzają za bardzo, kiedy jest się na bieżąco, zaczynają lekko irytować.

A poza tym?

Cóż, poza tym wtorki i czwartki to teraz moje ulubione dni tygodnia ;) Pozostaje zarzucić linkaskiem i życzyć równie dobrej zabawy:

9 komentarzy:

  1. O! A to doczytam do końca w takim razie. :) Bo owszem, też zaczęłam czytać "Nimonę" i zapowiadało się zacnie, ale jakoś inne rzeczy mnie odciągnęły i zapomniałam. Skoro jednak polecasz, to wrócę do tego. :) Ja tam standardowo i niemal zawsze jestem fanką tych złych, więc nie mam nic przeciwko. ^^ A i graficzna strona komiksu mi nie przeszkadzała - nie wiem, czy to teraz taki trend jest czy coś, ale... no dobra, dobra - po prostu ten główny badass mi się podoba, no! Okej! Jestem prosta! *wdziewa papierową torbę*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, tego się nie da ukryć - postaci są charakterystyczne i to, jak zostały narysowane, oddaje ich charakter, co na pewno stanowi duży plus ;) Mnie po prostu średnio podoba się moda na brak stawów i tło z trzech plam, acz z drugiej strony rozumiem, że szczegółowe rysunki, to dłuższe czekanie na nowy odcinek, więc w sumie... I wróć w takim razie, bo im dalej, tym fajniej po prostu i tym więcej całość nabiera klimatu :D

      Usuń
  2. Ach, Nimona <3 Mnie estetyka komiksu też odpowiada, zwłaszcza podoba mi się, jak Gingerhaze operuje kolorami. No i dzięki tej prostocie smoki i lasery w jednym kadrze jakoś tak zgrywają się razem i mózg mi nie eksploduje od nadmiaru szczegółów. Chyba. Mniej więcej.
    Swoją drogą, gingerhaze (autorka Nimony) ma tumblra, gdzie czasem wrzuca swoje doodle :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A Oglafa znasz?;) Co prawda nie jest to spójna historia, tylko różne oderwane od siebie epizody i mocno 18+, ale potrafi zwalić z nóg.;)

    Jakbyś chciała zajrzeć, to link: oglaf.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ehh, Nimona <3 Rozumiem Cię doskonale, bo jak dotarłam do ostatniej strony i okazało się, że tego jest TAK MAŁO, a ja chcę WIĘCEJ, to poczułam się, jak mój kot, skaczący na klamkę i odkrywający, że drzwi są zamknięte na klucz... Innymi słowy - źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drzwizas, co ja Wam zrobiłam O.o


      ...hej, dzieci, chcecie webkomiksy? xD

      Usuń