poniedziałek, 3 września 2012

Filk - gitarą w literaturę

(źródło)
...i nie tylko literaturę. Jako się rzekło i obiecało - post o filku, jego twórcach i wykonawcach, ilustrowany muzycznie bogato, a jednak skromnie wobec ogromu materiału. Polecany miękki fotel i ciepła herbata, bo powinno być przyjemnie :)

Filk miał być folkiem. Ale ktoś zrobił literówkę i tak oto otrzymał swoją własną, niepowtarzalną nazwę. Tako rzecze legenda. Czym jest? Cóż, stwierdzenie, że gatunkiem muzycznym nie wyczerpałoby tematu, ani nie zapewniłoby precyzji. W skrócie to twórczość fanowska, muzyczna i tekstowa, skoncentrowana głównie wokół fantastyki szeroko pojętej, legend, mitologii, historii i literatury. Bardziej lub mniej profesjonalna, ale przede wszystkim dająca radość, wynikająca z dialogu między twórcami a odbiorcami i dlatego trwająca już od lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku aż po dziś dzień. Zresztą nierzadko zdarza się, że pisarze sami filkują, tworząc w ten sposób swego rodzaju wspólnotę z czytelnikami.

Ostatnio w serwisie YouTube pojawiło się sporo nagrań ze starych albumów, które ludzie wydobyli z czeluści swych szaf i odpowiednio spreparowali. Entuzjastyczna reakcja samych wykonawców tylko wzmogła ruch w tym zakresie, więc jest w czym wybierać, nawet jeśli jakość archiwalnych nagrań pozostawia często wiele do życzenia.

Niestety nie wiem niczego o polskich wykonawcach filkowych, a przynajmniej o takich, którzy jawnie i świadomie podpisywaliby się pod ideą. Ale prawda jest też taka, że nie bywam na konwentach, nie znam fandomów, od betonu trzymam się z daleka i tak dalej, i tak dalej... Więc mogę być po prostu niezorientowana. Niemniej jakiś czas temu (o, z dobry rok) postanowiłam się tym pobawić, rzuciłam propozycję, zaczęłam coś klecić. W końcu inni też zaczęli pisać teksty i trochę tego już jest. A ponadto istnieje pewna osóbka, która ponoć chce nam pomóc i zastąpić biedną, wyjącą Kruffę w niewdzięcznym wokalu :)

O naszych dokonaniach doniosę jednak później - ze specjalnym ostrzeżeniem, bo nie sądzę, żeby do tego czasu gotowe były wersje zaśpiewane przez kogoś, kto potrafi to robić. A teraz pozwolę sobie zaprezentować kilka sylwetek filkowców już uznanych i słuchanych. Ot, żeby można się zapoznać, może kogoś sobie upatrzyć do dalszego poszukiwania. Na razie powstrzymam się od dodawania biogramów. Zrobię to, kiedy zajmę się poszczególnymi sylwetkami, dodając większą partię materiału muzycznego.

Mordred's Lullaby - Heather Dale



Demonsbane - Heather Alexander:



The Ballad of Apollo XIII Julia Ecklar, bo nie mogło paść na nic innego;)




I może jeszcze Signe Mallory:


The Pride of Chanur - Leslie Fish:


Battle Dawn - Mercedes Lackey (może są lepsze, ale to mi się nieodparcie kojarzy z pewną... damą):


Give Me Children Wings - Kathy Mar (czyli kobieta, która "obudziła się pewnego dnia i wymyśliła filk ;] )



Jak widać - a raczej słychać - filk jest prosty, nieskomplikowany i taki ma być, choć jego definicja jest na tyle szeroka, że można by wciągnąć w tę kategorię także innych, bardzo różnych od siebie twórców, niekoniecznie chcących się pod nim podpisywać (z naszych choćby Jacka Kowalskiego, z zagranicznych - Blind Guardians) Zaprezentowany materiał jest też bardzo wybiórczy, mam nadzieję z czasem - jeśli będzie zainteresowanie - prezentować poszczególne sylwetki, pokusić się o jakieś opisy i wyjaśnienia.

Z materiału, który wrzuciłam, wyziera jednak pewien problem filku - brak dobrych wokalistów płci męskiej ;) Może znajdą się na naszym podwórku...

6 komentarzy:

  1. Znajomi Brytyjczycy filkują na konwentach, nawet się specjalnie nauczyli gry na bardzo dziwnych, starych instrumentach w tym celu. U nas mało kto o tym słyszał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mi się tak wydawało, że jest to mało rozpropagowane. A szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podrzuciłam Zainteresowanej (która może jeszcze nie wie, jak bardzo jest zainteresowana filkiem, ale na pewno się dowie ;) ) ten wpis, coby się zaznajomiła lepiej. W następnej kolejności zmierzę ją z tym, co powstało do tej pory i zostało przepuszczone przez Kruffocenzurę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to wspaniale! :D Wczoraj - zdaje się - udało się też wciągnąć perkusistę, więc stopniowo powstaje całkiem przyjemny skład :) Mam tylko nadzieję, że moja autocenzura okaże się na tyle szczelna, by uszy Zainteresowanej nie odpadły tak od razu ;)

      Usuń
  4. Zapomniałaś o Kathy Mar, która przecież wynalazła filk!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, nie uwzględniłam jej. Już uzupełniam karygodne niedopatrzenie ;)

      Usuń