czwartek, 8 września 2011

Katol na tropie Nergala

Generalnie Behemoth jest zabawny. Zabawni są ludzie, którzy dają się dymać przez taką komercyjną machinę, identyfikują się z wizerunkiem scenicznym, który jest, cóż... wizerunkiem scenicznym właśnie. Ale póki jest to nisza, póki dotyczy to tylko pewnych osób świadomie dających robić z siebie baranów albo naprawdę znajdujących w tym wszystkim jakąś przyjemność, mogę jedynie pokręcić głową i machnąć ręką. Ich życie. Gorzej, kiedy osoba taka jak Adam Darski vel Nergal wkracza do życia publicznego w roli autorytetu.

Konstrukcja polskiego abonamentu jest o tyle sprytna, że uniemożliwia zrezygnowanie z płacenia go i nieoglądanie telewizji publicznej. Chcesz mieć jakikolwiek kanał - trudno. Niezależnie więc od tego, jak często włączam "jedynkę", "dwójkę" i stacje regionalne, i tak jestem zobowiązana do uiszczania opłaty za nie. Inną kwestią - kwestią, której nie zamierzam poruszać - jest jej tak zwana ściągalność. W efekcie współfinansuję przedsięwzięcia tychże stacji, a zatem także kreowanie pana Darskiego na idola, mentora i autorytet muzyczny. Oczywiście większość "gwiazd" straszliwie się kompromituje, zasiadając w jury tego typu show, ale nie sądzę, by ktoś prowadził z Nergalem aż tak wyrafinowaną grę. Zwłaszcza, że udowodnił on już, że potrafi korzystać z nadarzających się okazji do zaistnienia w szerszym gronie.

Gdyby to się działo w stacji komercyjnej - jej sprawa. Zarząd ma pieniądze z reklam i niech sobie nimi dysponuje, nawet pozwalając pogrążać się Korze czy Kozyrze. Nie podoba mi się to dla samej zasady. W momencie jednak, kiedy ktoś zmusza społeczeństwo - wciąż jeszcze w większości składające się z zadeklarowanych katolików - do finansowania występów człowieka drącego publicznie Biblię i obrażającego chrześcijan, to mam wrażenie, że ktoś potężnie sobie ze mnie kpi.

Piszę o tym przy okazji dwóch inicjatyw protestacyjnych, jakie pojawiły się ostatnio. Pierwszą napędza Facebook, a wydarzenie nazywa się Nie dla Nergala w telewizji publicznej w programie The Voice of Poland. Jej autorem jest członek PiS-u, ale naprawdę mam to w nosie. Ważna jest sama idea i adresy, na które można słać listy wyrażające zdanie na ten temat. Drugą inicjatywę podjęło Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi. TUTAJ znajduje się treść listu protestacyjnego, który można  podpisać.

Zachęcam. To nie jest chyba tylko sprawa katolików. To sprawa robienia ludzi w balony.

9 komentarzy:

  1. Proponuję nie protestować w jednej tylko sprawie, ale załatwić sprawę hurtowo: domagać się prywatyzacji telewizji państwowej.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja tam nie widzę żadnej różnicy pomiędzy Nergalem a innymi gwiazdami polskiego businessu. nie rozumiem też tego problemu, że to telewizja publiczna. Bardziej zrozumiałbym problem, że telewizja publiczna w ogóle bawi się w tego typu talent show, niż w to, że zatrudnia satanistę. W końcu wśród publiczności pewnie też są sataniści, którzy płacą abonament.

    OdpowiedzUsuń
  3. lulius:

    Prywatyzacja telewizji publicznej, owszem, jak najbardziej. Jeśli jednak nadal istnieje, to chyba jej twórcy powinni liczyć się z konsekwencjami słowa "publiczna".

    cedro:

    Ja różnicę widzę, ale na pewno - nie kryję się z tym zresztą - wynika to z moich przekonań religijnych. A ponieważ telewizja jest "publiczna", czuję się upoważniona do wyrażenia swojego niezadowolenia, które (przynajmniej teoretycznie) powinno być także niezadowoleniem większości odbiorców. Płacących abonament satanistów z pewnością jest nieporównywalnie mniej, niż płacących abonament katolików przynajmniej z nazwy.

    OdpowiedzUsuń
  4. 1. Demokracja polega na tym, że zarówno katolicy, których jest większość, jak i sataniści, których jest pewnie promil; mają szansę zaistnieć w niej na równych prawach.
    2. Pan Darski nie mówi nic o rogatym podczas tego programu, tylko ocenia ludzików wydających głosy, więc nie wiem o co kaman.
    3.Stwierdzenie "człowiek drący publicznie Biblię" jest po prostu fałszywe. Gdyby podarł ją na przystanku autobusowym albo w kościele parafialnym, to tak. Podarł ją jednak podczas zamkniętego koncertu, na którym był on, jego kumple i jego fani.
    Melkor

    OdpowiedzUsuń
  5. 1. Demokracja polega na tym, że zarówno katolicy, których jest większość, jak i sataniści, których jest pewnie promil; mają szansę zaistnieć w niej na równych prawach.
    Żartujesz, prawda? Gdyby jednak nie... demokracja to taki ustrój w którym większość narzuca swoja wolę mniejszości. Czyli gdyby nawet tych satanistów było 49% to nie mają oni nic do gadania.

    OdpowiedzUsuń
  6. To Ty żartujesz.
    To co mówisz jest totalitaryzmem i dyktatem większości. Ustrój idealny dla greckiej tyranii. Populistyczne wykorzystywanie większości dla tłamszenia reszty społeczeństwa.
    Mam nadzieję, że nie jesteś politykiem...
    Melkor

    OdpowiedzUsuń
  7. @kruffachi

    "Płacących abonament satanistów z pewnością jest nieporównywalnie mniej, niż płacących abonament katolików."

    Ale programów, w których występują sataniści też jest nieporównywalnie mniej, niż programów, w których występują księża, więc w czym problem?

    (przepraszam, że odgrzebuję tego trupa, ale taka riposta nie mogła się zmarnować).

    OdpowiedzUsuń
  8. Pytanie - jacy to księża ;) Z pewnością nie tacy, na których chciałabym płacić.

    I nie ma za co, choć w ogóle zapomniałam już, że kiedyś to napisałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze swojej strony mogę zapewnić, że pojawiający się w TVP sataniści także nie są takimi, za jakich chciałbym płacić.

      Usuń