wtorek, 4 stycznia 2011

Postanowienia noworoczne

Ukradzione z...
Hm... No tak, miało być regularnie, a tym czasem milczę i milczę...

Ale zaczął się nowy rok, a to dobra okazja, żeby wrócić do stosunkowo częstego blogowania. Przerwa wynikła z kilku spraw, głównie z tego powodu, że nagle uświadomiłam sobie, jak wiele tematów jest jeszcze do poruszenia i trochę mnie to przytłoczyło. Zaczęło się od urwanej dyskusji z Ulvem na Froowym blogu, podczas której wypłynęło nagle takie mrowie wątków, że kopytka mi opadły i - choć wiem, że zrobiłam nieładnie - postanowiłam uniknąć pisania wielostronicowego wypracowania i wymknęłam się tylnymi drzwiami. To z kolei sprawiło, że kilka postów, jakie planowałam, rozbiło się na kilka mniejszych i tak mam roboty pewnie do końca świata, zwłaszcza, jeśli ten rzeczywiście nastąpi w przyszłym roku ;)

Tylko muszę się skupić...

1 komentarz:

  1. U mnie podobnie: cisza i przetaczające się krzaki z westernów. I też planuję wrócić do pisania, tylko co wezmę temat, to nie wiem, od której strony ugryźć. Mam pozaczynane notki i jakoś topornie idzie mi ich kończenie. Tylko pomysły nowe się pojawiają. xD

    Oj tam, oj tam - jakoś się da radę, no nie? ;]

    OdpowiedzUsuń